MLKS Unia Janikowo - strona oficjalna

Strona klubowa

Statystyki

Brak użytkowników
zalogowanych i 1 gość

dzisiaj: 8219, wczoraj: 12794
ogółem: 28 925 480

statystyki szczegółowe

Logowanie

Aktualności

Wszystko ułożyło się po naszej myśli

  • autor: redakcja, 2011-08-15 23:26

Marcin Zaleski jest wychowankiem naszego klubu. Ma za sobą także grę w juniorach bydgoskiego Zawiszy, z którym walczył o mistrzostwo Polski. Po powrocie z Bydgoszczy został włączony do kadry pierwszego zespołu MLKS Unia Janikowo. Gdy latem nasz klub przeżywał wielkie problemy organizacyjno-finansowe w przeciwieństwie do innych wychowanków Unii postanowił czekać do końca z przejściem do innego klubu. Był na testach w Gople Kruszwica. Ostatecznie został w Unii i ma szansę na częstsze występy na trzecioligowych boiskach.

Zapraszamy do przeczytania rozmowy z Marcinem Zaleskim - aby to zrobić kliknij na "więcej".

Jesteś wychowankiem Unii. Kto był Twoim pierwszym trenerem w młodzieżowych drużynach naszego klubu i jak wspominasz tamte czasy?
- Moim pierwszym trenerem był pan Jacek Michniewski, a następnie pan Jan Plewa. Tamte czasu wspominam bardzo dobrze i często do nich wracam razem z kolegami z tamtej drużyny. Mieliśmy dobry skład i wygrywaliśmy prawie wszystkie mecze.

Sezon 2008/2009 spędziłeś w juniorach Zawiszy Bydgoszcz. W barwach bydgoskiego zespołu brałeś udział w mistrzostwach Polski. Jaki poziom przedstawiają tego rodzaju rozgrywki?
- W sezonie 2008/2009 wygraliśmy Ligę Wojewódzką Juniorów Młodszych, a to dawało nam prawo do startu w mistrzostwach Polski. Trafiliśmy na gdańską Lechię, a po wygraniu tego dwumeczu pechowo odpadliśmy z Cracovią Kraków. Na wyjeździe zremisowaliśmy 0:0, a w Bydgoszczy 2:2 dwukrotnie prowadząc, więc bez przegranego meczu odpadliśmy z Mistrzostw Polski. Uważam, że poziom prezentowany przez tamte drużyny był wysoki, a świadczy o tym to, że wielu zawodników gra teraz na szczeblu pierwszej i drugiej ligi lub w Młodej Ekstraklasie.

W sezonie 2009/2010 zadebiutowałeś w drugiej lidze zachodniej, w meczu, po którym spadliśmy z ligi...
- Nie był to wymarzony debiut. Mimo tego, że wygraliśmy na wyjeździe z Bałtykiem Gdynia 4:0 spadliśmy z drugiej ligi i wracaliśmy do Janikowa załamani.

W ostatnim sezonie częściej grałeś w juniorach niż w pierwszej drużynie. Mimo, że z szesnastoma trafieniami byłeś najskuteczniejszym strzelcem młodzieżowej Unii spadliście z ligi wojewódzkiej. Co było przyczyną tego niepowodzenia?
- Ciężko powiedzieć co tak naprawdę było przyczyną spadku. W niektórych meczach pokazaliśmy, że zasługujemy na to żeby grać w Lidze Wojewódzkiej, ale niestety nie osiągnęliśmy celu jakim było utrzymanie się w lidze i możemy mieć za to pretensje jedynie do siebie.

Latem tego roku głośno mówiło się o tym, że Unia nie przystąpi do rozgrywek. Ty jako jedyny młodzieżowiec, który jest wychowankiem czekałeś do samego końca i chyba nie żałujesz?
- Z pewnością nie żałuje. Nie wyobrażam sobie żeby klub z taką przeszłością nie przystąpił do rozgrywek. Na szczęście wszystko ułożyło się po naszej myśli i w przyszłym sezonie będziemy mogli walczyć na trzecioligowych boiskach.

Kto Twoim zdaniem będzie walczył o awans do drugiej ligi w tegorocznych rozgrywkach?
- Sądzę, że podobnie jak w tamtym roku głównym kandydatem do awansu jest Lech Rypin. Bardzo dobrze w pierwszych meczach prezentuje się też beniaminek Sokół Kleczew. Rywalizacja w tym sezonie zapowiada się bardzo ciekawie, ponieważ jest jeszcze kilka innych wyrównanych zespołów.

Czy jesteście w stanie odnieść lepszy wynik sportowy niż w poprzednim sezonie?
- Myślę, że tak, ale potrzebujemy trochę czasu na zgranie się, ponieważ późno zaczęliśmy przygotowania do sezonu, ale jestem przekonany, że z meczu na mecz nasza gra będzie wyglądała coraz lepiej. Będziemy ciężko pracować na każdym treningu żeby zdobywać punkty w każdym najbliższym meczu.

Zanim zostałeś zawodnikiem pierwszej drużyny kibicowałeś biało-niebieskim od najmłodszych lat. Który mecz z czasów świetności najbardziej utkwił Ci w pamięci, i który z piłkarzy był według Ciebie najlepszy?
- Najlepiej wspominam mecz z Lechią Gdańsk wygrany 5:4 w dramatycznych okolicznościach po golu Arkadiusza Krysiaka dającym zwycięstwo w samej końcówce oraz ten na zapleczu Ekstraklasy z Ruchem Chorzów wygrany 4:0 w sezonie, po którym Ruch awansował do najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce. Jeżeli chodzi o piłkarzy to przez te wszystkie lata grało dużo świetnych zawodników więc trudno wyróżnić tylko jednego.

Dzięki za rozmowę.
- Dziękuję.


 

Reklama

Wyszukiwarka