MLKS Unia Janikowo - strona oficjalna

Strona klubowa

Statystyki

Brak użytkowników
zalogowanych i 1 gość

dzisiaj: 2508, wczoraj: 12002
ogółem: 28 931 771

statystyki szczegółowe

Logowanie

Aktualności

Najważniejsze zebyśmy wygrali

  • autor: redakcja, 2011-09-09 19:17

- Miałem co prawda kilka propozycji z innych klubów, ale wolałem poczekać aż wyjaśni się sytuacja w Janikowie, gdyż byłem pewien, że klub z takim stadionem i takimi kibicami poradzi sobie z tą trudną sytuacją. Teraz uważam, że podjąłem dobrą decyzję, bo sytuacja w klubie się poprawiła i widać, że już będzie tylko lepiej - powiedział w rozmowie z naszym serwisem Michał Chmielecki. Rozgrywający Unii jutro stanie przed szansą rozegrania dwudziestego ligowego meczu w barwach naszego klubu.

Zapraszamy do przeczytania wywiadu, aby to zrobić kliknij na "więcej".

Jesteś wychowankiem Lecha Poznań. Przez trzy lata grałeś w rezerwach tego klubu. Jak zaczęła się Twoja przygoda z Kolejorzem?
- W wieku czternastu lat poszedłem na pierwszy trening i tak to się zaczęło. W drużynach juniorskich zdobyliśmy mistrzostwo Polski, a dwa lata później trzecie miejsce. Grę w rezerwach Lecha wspominam bardzo dobrze, gdyż grałem tam z wieloma dobrymi zawodnikami. W tym czasie wywalczyłem awans z czwartej do trzeciej ligi, ale sytuacja klubu w tamtych czasach była nie najlepsza więc odszedłem, a raczej zostałem zmuszony, ponieważ tworzona była wtedy tzw. akademia piłkarska, a ja już byłem za stary żeby w niej zostać.

Sezon 2005/2006 spędziłeś w Polonii Nowy Tomyśl i w Sokole Kleczew. Jak wspominasz grę w tych klubach?
- Grając w Nowym Tomyślu jednocześnie też grałem w futsalu w Akademii Słowa. Spędziłem tam pół roku i następnie Adam Topolski namówił mnie na przejście do Kleczewa, gdzie również spędziłem pół roku.

Kolejnie zostałeś zawodnikiem Tura Turek, w którym występowałeś na zapleczu ekstraklasy...
- Do Turka również poszedłem za namową trenera Topolskiego i od razu w pierwszym sezonie awansowaliśmy na zaplecze ekstraklasy i to były, jak do tej pory najlepsze chwile spędzone na boiskach piłkarskich.

Następnie przeniosłeś się do Olimpii Elbląg...
- W Elblągu trenerem był wówczas Tomasz Wichniarek, który wcześniej pracował w Lechu Poznań. Spędziłem tam prawie dwa lata. Jest to miasto, które naprawdę żyje piłką nożną i dlatego bardzo dobrze się tam czułem. Po awansie do drugiej ligi przyszedł trener Arteniuk z którym nie mogłem dojść do porozumienia i w trakcie sezonu zdecydowałem się na rozwiązanie kontraktu, który obowiązywał jeszcze przez rok.

Przed przejściem do Janikowa grałeś w Unii Swarzędz. Dlaczego zdecydowałeś się na przejście do naszego klubu?
- W Swarzędzu spędziłem rok czasu, następnie dostałem propozycje od trenera Mazurkiewicza, jak również za namową "Wełny" i "Czeresia" zdecydowałem się na przyjście do Janikowa.

Po dobrej rundzie wiosennej w klubie były problemy, ale ostatecznie wszystko się wyjaśniło i zostałeś w Unii na kolejny sezon. Co nakłoniło Cię do podjęcia takiej decyzji?
- Nie będę ukrywał, że duży wpływ na to miała kontuzja, jaką odniosłem w ostatnim meczu w Kaliszu i przez miesiąc nie mogłem trenować. Miałem co prawda kilka propozycji z innych klubów, ale wolałem poczekać aż wyjaśni się sytuacja w Janikowie, gdyż byłem pewien, że klub z takim stadionem i takimi kibicami poradzi sobie z tą trudną sytuacją. Teraz uważam, że podjąłem dobrą decyzję, bo sytuacja w klubie się poprawiła i widać, że już będzie tylko lepiej.

Mimo krótkiego okresu przygotowawczego gra wygląda dobrze. Od pięciu meczów jesteśmy też niepokonani. Czy to jest już to, czego od siebie oczekujecie?
- Można powiedzieć, że jesteśmy bez okresu przygotowawczego. W meczu ze Środą graliśmy pierwszy mecz ze sobą w takim składzie i gdyby nie dwie czerwone kartki to byśmy tam też nie przegrali. Uważam, że nasza gra jest dobra, ale wiem, że możemy grać jeszcze lepiej. Gdybyśmy mieli więcej szczęścia to z tych czterech zremisowanych meczów przynajmniej trzy mogliśmy wygrać, dlatego uważam, że duże uznanie należy się trenerowi, który w tak krótkim czasie potrafił stworzyć naprawdę ciekawą drużynę.

W sobotę kolejny mecz. W poprzednim spotkaniu w Świeciu strzeliłeś gola. Z jakim nastawieniem jedziecie na pojedynek z Wdą?
- Jedziemy tam po zwycięstwo. Po ostatniej wygranej mam nadzieję, że podtrzymamy tą dobrą passę, bo mamy już dosyć remisów. Chciałbym również strzelić bramkę jak ostatnio, ale najważniejsze żebyśmy wygrali.

Myślisz, że Unia może zająć wyższe miejsce niż w poprzednim sezonie?
- Myślę, że spokojnie możemy zająć miejsce w środku tabeli, a jeśli ominą nas kontuzje i kartki to naprawdę będziemy zadowoleni z miejsca na koniec rundy.

Dziękuję za rozmowę.
- Dziękuję.

Rozmawiał:
Eryk Woźniak


 

Reklama

Wyszukiwarka