MLKS Unia Janikowo - strona oficjalna

Strona klubowa

Statystyki

Brak użytkowników
zalogowanych i 1 gość

dzisiaj: 3085, wczoraj: 12002
ogółem: 28 932 348

statystyki szczegółowe

Logowanie

Aktualności

Nie "takie" nazwiska wracały na boiska

  • autor: redakcja, 2010-07-01 11:43

Podczas ośmiu lat reprezentowania barw MLKS Unia Janikowo rozegrał 171 ligowych spotkań, w których strzelił 13 bramek. Z Unią świętował dwa awanse, dwukrotnie grał w barażach o drugą ligę, zdobył Puchar K-PZPN. Obecnie szkoli janikowską młodzież występującą w lidze wojewódzkiej. Przed zbliżającym się nowym sezonem tajemniczo mówi: „Nie "takie" nazwiska wracały na boiska”. Zapraszamy do przeczytania rozmowy z Jackiem Łukomskim – jednym z najbardziej zasłużonych piłkarzy ostatniej dekady w historii naszego klubu.

Aby przeczytać wywiad kliknij na "więcej".

Karierę piłkarską zaczynał Pan w Noteci Inowrocław. Jak to się stało, że Jacek Łukomski został piłkarzem?
- Od zawsze lubiłem biegać za piłką. Najpierw, oczywiście – podwórko, później klub. Moja pierwsza miłość – Noteć Inowrocław.

W 2000 roku z Noteci przeniósł się Pan do Unii Janikowo. Pamięta Pan szczegóły tego transferu?
- W rundzie jesiennej sezonu 1999/2000 w Pucharze Polski trafiliśmy właśnie na Unię Janikowo. Po meczu w Mątwach, okazało się, że włodarze z Janikowa zainteresowali się moją osobą. Na wiosnę grałem już w Unii i razem z chłopakami świętowałem awans do trzeciej ligi.

Po wielu latach gry w Unii odszedł Pan do Zawiszy Bydgoszcz. W bydgoskim klubie nie został Pan jednak zbyt długo. Jak Pan wspomina tamten okres?
- Umowa się skończyła. Podziękowaliśmy sobie. Trafiłem do zespołu - klubu z pierwszoligową historią. Cel był jeden. Zwyciężać i awansować. Niestety, po zawirowaniach korupcyjnych zespół się "rozpadł"...

Później przyszedł czas na Pogoń Mogilno…
- Dobry trener, grupa zdolnych chłopaków. Nieobecny prezes. Zespół za słaby na awans, za mocny na spadek. Szkoda, bo lubię grać o "coś". Fajne dwa sezony.

Następnie dość nieoczekiwanie powrócił Pan do Janikowa jako piłkarz trzecioligowej Unii…
- Życie pisze różne scenariusze. Sam się nie spodziewałem. Czasami trzeba zrobić krok w tył, żeby później zrobić dwa kroki do przodu.

Przyczynił się Pan do awansu Unii do drugiej ligi zachodniej. Niestety później prześladowały Pana kontuzje…
- Małe deja vu. Po raz drugi w historii przychodzę w rundzie wiosennej - Unia awansuje. Aż strach pomyśleć, co by było za trzecim razem (śmiech). Co do kontuzji. Tam gdzie drwa rąbią... Nigdy nie odstawiałem nogi. Kujawska krew to nie maślanka (śmiech).

Pół roku temu zakończył Pan piłkarską karierę i zajął się pracą trenerską. Jak układa się Pana współpraca z janikowskimi trampkarzami?
- A, kariera... Messi, Xavi, oni tak. Choć nie powiem. Piłkarze reprezentacyjni, przeciwko którym się grało, kluby i stadiony ekstraklasowe. To pozostaje na zawsze.Posiadam jedne z najwyższych uprawnień trenerskich, UEFA A. Zbieram doświadczenie, bo prowadzenie młodzieży, nie jest moim celem głównym w trenerskiej karierze. Trampkarze-czas gimnazjum. Z jednej strony-duże możliwości piłkarskie, z drugiej...muszę poprosić prezesa o „dodatek zdrowotny” (śmiech).

W barwach Unii rozegrał Pan ponad sto spotkań, w których strzelił Pan kilkanaście goli. Pamięta Pan swoje najlepsze mecze w biało-niebieskich barwach?
- Oooo, to na pewno powie mi dobry znajomy, najlepszy statystyk ,chodząca encyklopedia o Unii - Eryk... Co do meczy. Powiem nieskromnie, że trochę ich było. Za dużo żeby wymieniać.

Wspominając te mecze, nie żałuje Pani decyzji o zakończeniu piłkarskiej kariery?
- Tak naprawdę, to nigdy nie wiadomo czy to już teraz. Grałem w najlepszych klubach województwa. Z Unią dwukrotnie świętowałem awans, dwa razy grałem w barażach o awans o drugą ligę, wygrałem prestiżowy Halowy Turniej w Poznaniu "Lotto Cup", zdobyłem Puchar Polski KPZPN, gra w lidze na szczeblu centralnym. Nie, nie żałuję.

W nadchodzącym sezonie Unia zagra w trzeciej lidze. Nie myślał Pan o wznowieniu przygody z piłką i ponownym cieszeniu kibiców swoimi udanymi meczami?
- Nigdy nie mów nigdy... Nie "takie" nazwiska wracały na boiska.

O co Pana zdaniem powalczy Unia w sezonie 2010/2011?
- Po spadku nigdy nie jest łatwo i przyjemnie. Będę trzymał kciuki za jak najwyższe miejsce w tabeli.

Na zakończenie pytanie z innej beczki – jak ocenia Pan mundial w RPA i kto Pana zdaniem jest głównym faworytem?
- Osobiście byłem na kilku takich wielkich imprezach (m.in. na Mistrzostwach Świata w Niemczech). Jako trener - piłkarsko można oko nacieszyć. Jako kibic - bardziej odpowiada mi polska scena kibicowania. Nigdy więcej wuwuzeli! Sercem za Hiszpanią. Wygra Argentyna.

Dziękuję za rozmowę.
- Dzięki. Pozdrawiam.

Rozmawiał:
Eryk WOŹNIAK


 

Reklama

Wyszukiwarka